Zmarszczki czy zmarszczki?

Kiedy przekroczysz magiczną liczbę czterdziestki, zauważasz, że stałaś się przezroczysta. Idziesz ulicą, wyglądasz wciąż tak samo atrakcyjnie, a jednak... coś się zmieniło. Jakby twoja struktura materialna uległa przemianie na tyle, że tylko czekać, aż ktoś przejdzie przez ciebie, a ty zorientujesz się, że rozpłynęłaś się w eterze.

Mężczyźni traktują cię już bardziej z obowiązku niż z zainteresowania. Oglądają się za metrykalnymi dwudziestkami, nie zwracając uwagi na własne piwne brzuchy, zmarszczone czoła i fakt, że młodych dziewczyn nie przyciąga do nich ich oszałamiająca atrakcyjność.

Co ciekawe, ta przezroczystość działa tylko w jedną stronę: kobieta zaczyna się starzeć, a mężczyzna dojrzewać (?!)

Zaraz, zaraz, ale kto właściwie powiedział, że mężczyzna z wiekiem dojrzewa jak wino? (No chyba, że miał na myśli intelekt). I właśnie tutaj zaczyna się prawdziwa gimnastyka społecznej logiki: z wiekiem wszystkim robią się zmarszczki, ale jednych postarzają, a drugim dodają charakteru...

A wiecie co (chyba) najzabawniejsze w tej subiektywnej teorii starzenia? To, że nawet seksualność podlega podwójnym standardom... Bo dojrzała kobieta zainteresowana młodszym mężczyzną staje się kuguarzycą, zaś jej rówieśnik zainteresowany młodszą kobietą – ma tylko swoje potrzeby...

Czas jednak płynie dla wszystkich jednakowo. Problem polega na tym, że nie wszystkim pozwala się starzeć w ten sam sposób.

A niewidzialność? Ma swoje plusy, bo można być w stu procentach sobą i przestać oglądać się na cudze oczekiwania.

©2026 Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie treści i grafik bez zgody autorki zabronione.