Ludzie często narzekają na brak czasu. Najczęściej wtedy, gdy pytasz, dlaczego tak długo się nie odzywali. Dlaczego na odpowiedź na prostego maila albo wiadomość trzeba było czekać kilka dni.
Co wtedy słyszymy? Praca. Problemy osobiste. Natłok obowiązków. Życie. Cały zestaw tłumaczeń, w które niemal śmiertelnie wierzysz. Wierzysz, dopóki nie wydoroślejesz – z naiwności i szacunku dla siebie samej.
Bo pewnego dnia zaczynasz wierzyć w priorytety.
W to, że jeśli komuś naprawdę zależy na kontakcie, znajduje na niego choć chwilę. Krótką wiadomość. Jedno zdanie. Głupią emotkę. Jakikolwiek znak życia. A jeśli ten kontakt nie ma dla tej osoby większego znaczenia, znajdzie tysiące powodów, żeby tego nie zrobić. A brak czasu jest po prostu jednym z nich.
Przykro odkryć, że zajmuje się w czyimś życiu miejsce znacznie mniejsze, niż chciałoby się wierzyć. Ale taka wiedza ma też swoje zalety.
Przestajesz czekać.
Przestajesz tłumaczyć cudze milczenie.
I wreszcie zaczynasz poświęcać swój czas ludziom, którzy bez przypominania znajdują dla ciebie chwilę dla siebie.
